Przewlekła choroba nerek to jedno z tych schorzeń, które przez lata może nie dawać żadnych wyraźnych sygnałów ostrzegawczych. Organizm funkcjonuje pozornie normalnie, a pacjent nie odczuwa bólu ani dyskomfortu. Tymczasem w tle zachodzą procesy, które stopniowo i nieodwracalnie niszczą zdolność nerek do filtrowania krwi. Gdy pojawiają się pierwsze objawy, często okazuje się, że znaczna część funkcji narządu została już utracona.
To właśnie dlatego wczesne wykrycie przewlekłej choroby nerek pozostaje jednym z największych wyzwań współczesnej medycyny. Nowe badanie naukowców z Karolinska Institutet sugeruje jednak, że klucz do wcześniejszej diagnostyki może być prostszy, niż dotąd zakładano.
Zadbaj o uśmiech, który daje Ci pewność siebie, wybierając implanty zębów Poznań.
Przewlekła choroba nerek jako narastający problem zdrowia publicznego
Skala problemu jest ogromna. Szacuje się, że przewlekła choroba nerek dotyka obecnie od 10 do 15 procent dorosłej populacji na świecie. To oznacza setki milionów ludzi żyjących z postępującym, często nierozpoznanym schorzeniem. Prognozy są jeszcze bardziej niepokojące. Do 2040 roku rzewlekła choroba nerek może znaleźć się wśród pięciu głównych przyczyn utraty lat życia na świecie, wyprzedzając wiele chorób, które dziś uznawane są za priorytetowe.
Jednym z głównych powodów tej sytuacji jest brak skutecznych programów badań przesiewowych. W praktyce klinicznej choroba bywa rozpoznawana dopiero wtedy, gdy ponad połowa funkcji nerek jest już utracona. Na tym etapie możliwości zahamowania jej postępu są ograniczone, a leczenie koncentruje się głównie na opóźnieniu konieczności dializoterapii lub przeszczepu.
Przeczytaj: Kolejki do lekarzy w Polsce coraz dłuższe. Raport, który mrozi krew w żyłach
eGFR – znany wskaźnik w zupełnie nowym świetle
Podstawowym parametrem oceny funkcji nerek jest szacowany wskaźnik filtracji kłębuszkowej, czyli eGFR. Przez lata w praktyce klinicznej skupiano się przede wszystkim na jednej granicznej wartości. Spadek eGFR poniżej 60 ml/min/1,73 m² traktowany był jako sygnał alarmowy, wskazujący na przewlekłą chorobę nerek.
Zespół badawczy z Karolinska Institutet zaproponował jednak inne, bardziej subtelne podejście. Zamiast oceniać wynik w oderwaniu od kontekstu, naukowcy zaproponowali analizę eGFR na tle rozkładów populacyjnych zależnych od wieku i płci. Inspiracją były siatki centylowe stosowane w pediatrii, które pozwalają szybko ocenić, czy rozwój dziecka mieści się w typowych zakresach.
Takie spojrzenie zmienia interpretację wyników, które dotąd uznawano za prawidłowe. Okazuje się bowiem, że nawet niewielkie odchylenia od mediany dla danej grupy wiekowej mogą nieść istotne informacje prognostyczne.
Badanie na niespotykaną skalę
Siłą tego projektu są dane. Analiza objęła ponad 1,1 miliona dorosłych mieszkańców regionu Sztokholmu, co odpowiada około 80 procentom populacji w wieku od 40 do 100 lat. W badaniu wykorzystano niemal siedem milionów oznaczeń eGFR wykonanych w latach 2006–2021.
Tak ogromna baza danych pozwoliła stworzyć precyzyjne rozkłady eGFR uwzględniające wiek i płeć oraz ocenić, jak pozycja pacjenta w tych rozkładach przekłada się na jego dalsze losy zdrowotne. Wyniki opublikowano w prestiżowym czasopiśmie Kidney International.
Co naprawdę pokazują percentyle eGFR
Wyniki badania nie pozostawiają złudzeń. Osoby, których eGFR znajdował się poniżej 25. percentyla dla ich wieku i płci, miały wyraźnie wyższe ryzyko rozwoju schyłkowej niewydolności nerek. Dotyczyło to również pacjentów, u których bezwzględna wartość eGFR nadal mieściła się powyżej progu 60 ml/min/1,73 m², uznawanego dotąd za bezpieczny.
Co więcej, zależność między eGFR a śmiertelnością przyjęła kształt litery U. Zarówno niskie, jak i bardzo wysokie wartości eGFR wiązały się ze zwiększonym ryzykiem zgonu. To sugeruje, że ocena funkcji nerek wymaga znacznie większej precyzji niż dotychczas.
Niewykorzystana szansa w codziennej praktyce lekarskiej
Badanie ujawniło również istotną lukę diagnostyczną. Wśród pacjentów z eGFR powyżej 60 ml/min/1,73 m², ale jednocześnie poniżej 25. percentyla, jedynie około 25 procent zostało skierowanych na badanie albuminurii. Tymczasem obecność albuminy w moczu jest jednym z najwcześniejszych markerów uszkodzenia nerek i kluczowym elementem rozpoznania przewlekłej choroby nerek.
Brak dalszej diagnostyki oznacza utraconą szansę na wczesną interwencję. A to właśnie na tym etapie możliwe jest spowolnienie postępu choroby poprzez zmianę stylu życia, lepszą kontrolę chorób towarzyszących i odpowiednie dostosowanie leczenia.
Proste narzędzie, które może zmienić praktykę kliniczną
Aby ułatwić lekarzom wykorzystanie wyników badania, zespół naukowców opracował internetowy kalkulator eGFR. Narzędzie pozwala szybko sprawdzić, jak wynik konkretnego pacjenta wypada na tle populacji o tym samym wieku i płci. Dzięki temu lekarz może w kilka chwil zidentyfikować osoby potencjalnie zagrożone, nawet jeśli ich wyniki mieszczą się w granicach uznawanych dotąd za normę.
Takie rozwiązanie nie wymaga kosztownych badań ani skomplikowanej aparatury. Opiera się na danych, które i tak są rutynowo zbierane w codziennej praktyce medycznej.
Pacjenci zmagający się z ograniczoną mobilnością lub bólem często nie zdają sobie sprawy, jak szerokie możliwości daje nowoczesna fizjoterapia Poznań.
Dlaczego wczesna reakcja ma kluczowe znaczenie
Znaczenie nowego podejścia dobrze obrazuje przykład 55-letniej kobiety z eGFR wynoszącym 80 ml/min/1,73 m². Dla wielu lekarzy byłby to wynik niebudzący żadnych obaw. Analiza percentylowa pokazuje jednak, że taka wartość może odpowiadać zaledwie 10. percentylowi dla tej grupy wiekowej, a ryzyko konieczności dializoterapii w przyszłości jest nawet trzykrotnie wyższe.
Wczesna reakcja może obejmować kilka kluczowych działań:
- pogłębioną diagnostykę, w tym ocenę albuminurii
- modyfikację stylu życia i dietę wspierającą funkcję nerek
- lepszą kontrolę ciśnienia tętniczego i poziomu glukozy
- ostrożniejszy dobór leków potencjalnie obciążających nerki
Wczesne wykrycie przewlekłej choroby nerek nie musi oznaczać rewolucji w systemie ochrony zdrowia. Czasem wystarczy zmiana sposobu interpretacji danych, które już mamy. Nowe narzędzie pokazuje, że uważniejsze spojrzenie na eGFR może dać pacjentom to, czego dziś najbardziej im brakuje – czas.












Leave a Reply